Gemius Now – bezpłatne narzędzie do raportowania

Przeczytasz w 2 minuty

Od lat używam Megapanelu PBI/Gemius. Dla niezorientowanych Megapanel publikuje cyklicznie dane dotyczące oglądalności witryn internetowych od 2003 roku.

Megapanel jest jednym z głównych narzędzi dla agencji, domów mediowych czy wydawców internetowych. Ma on swoich zwolenników i przeciwników, ale jak pokazał rok 2016 nawet tak duża firma badawcza jak GFK miała problem z analizą danych. Nie znam wewnętrznych ustaleń, ale w moich oczach GFK nie publikując raportów strzeliła sobie w kolano. Dane do Megapanelu dostarcza ponownie Gemius.

Nie zawsze warto wierzyć liczbom, które pokazują firmy badawcze, co pokazuje przykład znanej strony technologicznej Antyweb, gdzie właściciel strony ujawnił, że wyniki Gemiusa są dalekie od prawdziwych.
Megapanel publikuje dane z 1 miesięcznym opóźnieniem, co w czasach gdzie sami mamy dostęp do danych w „real-time” jest dość absurdalne.

Przy tym niezbyt zachęcającym początku przechodzę do meritum. Otóż od zeszłego roku korzystam z Gemius Now, który pokazuje najbardziej aktualne statystyki z kilku kategorii, w tym z kategorii e-commerce. Są to dane podglądowe, bez podawania szczegołów, co oznacza, że widzimy nazwę wydawcy, liczbę real users. Lista na dzisiaj (01.03.2017) zawiera 346 serwisów, ale dane są prezentowane dla tych serwisów, które mają ponad 50 000 userów, czyli realnie widzimy dane ze 156 podmiotów.

Niestety dane dotyczące mobile (tablety, smarftony) są zablokowane na Gemius Now.Dotyczy to również większego zakres czasu. Na wyniki możemy zatem spojrzeć w ujęciu tygodniowym (poprzedni i aktualny) oraz dziennym (wczoraj, dzisiaj).  Musimy znowu te dane oceniać z lekkim przymrużeniem oka. Sprawdziłem własnie na którym miejscu jest jeden z moich klientów, gdzie znam dane z Google Analyticsa.  Niestety dane dość mocno się rozjeżdżają, nawet porównując z SimilarWeb Rank.. Dlatego tego systemu raportowania używam raczej sprawdzania trendów.

Warto jednak odnieść się do jednego wyniku, czyli do obecności Aliexpress, ponieważ platforma jest obecnie na 4 miejscu. Momentami Aliexpress jest nawet na miejscu numer 3, co oznacza, że Polacy na potęgę odwiedzają dziecko Alibaby.

Nie są mi znane dane sprzedażowe, ale można się spodziewać, że przy takiej odwiedzalności obroty są w milionach złotych. Nie jest tajemnicą, że duża część zamówień jest odsprzedawana na Allegro. Jakby wyglądało Allegro bez produktów z Aliexpress lub Alibaby? Myślę, że znacząco zmniejszyłaby się liczba listingów oraz liczba sprzedających w poszczególnych kategoriach. Zapewne zakupy tam napędzają też mniejsze sklepy internetowe, ponieważ te duże prawdopodobnie zamawiają bezpośrednio w u dostawców w niższych cenach.

Źródła: Gemius Now, Antyweb